Music

wtorek, 28 kwietnia 2015

Miłosna zagrywka roz. 1

Dzień jak co dzień. Śniadanie,treningi,powrót do domu.Wszystko było takie monotonne.Ale dzisiejszy dzień był inny niż dotychczasowe.Łukasz po treningu wybrał się na piwo z kolegami.
Trzeba było opić udany sezon.
 - Chłopaki – zaczął Fabian.  – Nasza Wiśnia nie ma jeszcze dziewczyny.
- Masz rację.Wszyscy z naszej paczki już kogoś mają,tylko Ty jesteś wolny.Trzeba Ci pannę znaleźć. – wtrącił się Nowakowski.
- Przyjdzie czas,a sama się znajdzie.Wy o to już się nie martwcie.
Tymczasem przy barze siedziała Dominika.Miała już wychodzić,kiedy spostrzegła grupkę znajomych.Nie zastanawiając się długo postanowiła podejść do nich.
- Nie wierzę własnym oczom – zaczęła. Piotrek Nowakowski,Fabian Drzyzga i Łukasz Wiśniewski w jednym miejscu. – mówiła.
- Tak to właśnie,my. – powiedział dumnie Nowakowski.
- Mogę sobie z Wami zdjęcie zrobić?
- Jasne.
- Sorki chłopaki, ja już muszę lecieć. – zmieszał się Łukasz.
- Już? Nie zrobisz sobie zdjęcia z miłą fanką? – zapytał się Fabian.
- Naprawdę się spieszę. Narka.
- Do zobaczenia,Wisienko. – pożegnała się Dominika.
Ciemną ulicą wracał do swojego mieszkania niedaleko rynku.Zbliżała się godzina 23.
 Nagle niedaleko mostu spostrzegł smukłą postać.Leżała ona na chodniku.Szybko udzielił jej pierwszej pomocy,sprawdził puls.Żyła.Prawdopodobnie zemdlała.
Nie myśląc długo zaniósł ją do swojego mieszkania.Po kilkunastu minutach przebudziła się.
- Nic Ci  nie jest? – zapytał.
- Nie.Ty jesteś…
- Wiśniewski Łukasz.
- Chyba siatkarz z Ciebie jest. Ale nie myśl,że ja jestem jak inne dziewczyny,które gotowe by były zrobić wszystko,abyś dał im autograf,zrobił zdjęcie. A teraz dzięki ziomal za „zaopiekowanie”,jeżeli można to tak nazwać,ale zmywam się na chatę.Aha i jeszcze jedno.Nie widziałeś mojej deski?
Taka różowo – czarna.
- Dziewczyno,jest już późno.Nigdzie Cię nie wypuszczę  o tej porze.Żadnej deski przy Tobie nie znalazłem.
A co do autografów i zdjęć to nie lubię być w centrum zainteresowania.Gram,bo to moja pasja.
- Widzę,że z Ciebie to taki maminsynek jest.Poukładany.
- Skąd to wnioskujesz?
 - W chacie posprzątane,aż się błyszczy.
Gadasz tak,jakbyś miał na prezydenta startować.Taki sztywniak.Sorry,ale muszę już iść.Starzy mordy będą drzeć.
- Nie będą.Dzwoniłem wcześniej.Powiedziałem,żeby się nie martwili,bo wszystko z Tobą w porządku.Obiecałem im,że odprowadzę Cię do domu,  jutro z samego rana.
- Sama dojdę.Znam drogę.
- Zrobię Ci herbaty. – zmienił temat,bo wiedział,że to nie ma sensu.
- Malinową możesz.
- Na szczęście mam.
- Proszę – powiedział podając gorący kubek. – Wiesz już coś o mnie.Teraz ja chciałbym się dowiedzieć czegoś o Tobie.
- Jestem Monika.Mam 19 lat.Jak widać moje życie to skate.
- Zdążyłem zauważyć.Już wiem,dlaczego  masz taki cięty język.
- Wcale nie mam.Po prostu mówię to,co myślę.
- Rozumiem.Zaraz dorobię kanapek.Pewnie głodna jesteś.Pójdę zrobić kanapki do kuchni.
- Dużo tego masz – powiedziała widząc go wchodzącego do pokoju.
- Troszkę się uzbierało.
Rozmowę przerwał dzwonek do drzwi.Łukasz otworzył drzwi,a po ich drugiej stronie zobaczył…


~ Tysia ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz