Ten dzień nie zaczął się jak każdy.Jola zaspała do szkoły. Zerknęła do pokoju siostry.Magda nie spała.
- Hej.Czemu nie śpisz?Przecież masz na 10.
- Pisze z Kacprem.
- Pozdrów go ode mnie.Pożyczam zieloną bluzkę.
- Dobra pozdrowię.Ja w niej dzisiaj miałam iść,ale pójdę w tej Twojej w kratkę.
-
Oka.No to pa. – powiedziała przelotnie i zeszła na dół.Tam szybko
zrobiła lekki make – up,wzięła torbę,jabłko i pobiegła do szkoły.
Wchodząc do placówki zobaczyła grupkę dziewczyn tzw.”brzydul klasowych”.- Witam
dziewczęta.Asiu,jaką ładną dzisiaj fryzurkę masz.Kasia,widzę ,że nowa
bluzka.Pasuje Ci do koloru oczu,A Ty Marto ładny błyszczyk.- powiedziała
i pożegnała się z dziewczynami.Nie mogła zrozumieć,dlaczego dla
niektórych liczy się tylko wygląd,a nie to,co osoba nosi w sercu.Nie
ważne czy ma piegi czy jest ruda.Ważne,że to dobra kumpela.Bo przecież
wygląd to nie wszystko. Dzwonek zadzwonił.Pierwsza biologia.Dziewczyna
nie lubiła tego przedmiotu.Uczniowie zajęli miejsca.Pani Barańska
zaczęła czytać oceny ze sprawdzianu.
- Kręcidło Jola niedostateczny.
-
Mówiłam Ci,że z tego będzie uno – mówiła koleżance z ławki.-Ten
przedmiot mi nie podchodzi.Te wszystkie tkanki,budowa serca.Jeszcze do
tego zawaliłam układ oddechowy.A Ty co masz?
- Ja trójkę dostałam,ale
nie jest tak,źle.Popatrz się na Majkę i jej ekipę.Ładna i dobrze się
uczą.Jakie mają super torebki i jak się ubierają.Jak widzę Maję to
popadam w kompleksy.
- Przestań,bo mnie wkurzasz.Przecież laska,jesteś super pod każdym względem! Doceń to w sobie.Dlaczego tak nisko się oceniasz?
- Może i Ty tak myślisz,ale takie ciacho jak Kamil nawet nie wie,że istnieję.
- Bredzisz.Idź na odwagę, podejdź do niego i zagadaj.
Na lekcji nauczycielka dawała wykład o budowie serca.Wszyscy niemal
spali,a szczególnie ostatnie ławki. Wreszcie zadzwonił upragniony
dzwonek.
- Jola i Kamil proszę zostać.Muszę z wami porozmawiać. – wszyscy wyszli z klasy.Oni zostali.
-
Przyglądając się waszym ocenom stwierdziłam,iż Kamil bardzo dobrze
radzi sobie z materiałem.Ty ledwo łapiesz koniec z końcem.Wpadłam na
pomysł,aby Bednarski dawał Ci korepetycje.
- Ale proszę Pani ja sobie poradzę.
- No to sprawa załatwiona.Kiedy się będziecie spotykać na dodatkowych lekcjach to już wasza sprawa.
- Z miłą chęcią pouczę koleżankę. – powiedział z uśmiechem.
- Do widzenia. – pożegnała się.
Cały
dzień była zła.Lekcje olewała.Nie chciała brać korepetycji u
Kamila,ponieważ to największy krętacz w klasie.Każdą laskę w szkole już
prawie zaliczył.Dla niej był totalnym dnem.Potrafił bawić się ludzkimi
uczuciami.Nie zważał na łzy dziewczyn,którymi się bawił.Traktował je jak
zabawki.Z każdą chodził tydzień,dwa.Zależy od urody.Lekcje się
skończyły.Obok szafek Kamil zaczepił dziewczynę.
- Jola,no to może dzisiaj u mnie o 15?
- A możemy to załatwić inaczej?Ja będę się uczyć w domu,a Barańskiej powiemy,że udzielasz mi tych korków.
- No dobra jak tam chcesz.Tylko pamiętaj,że zawsze możesz się zgłosić na te korki.
-
Oka.Dzięki. – Jola była zadowolona,że wywalczyła swoje.Nie chciała
chodzić na te korki,ponieważ nie darzyła sympatią Kamila.Była pewna,że
poradzi sobie bez jego pomocy.Tak naprawdę to miała lenia i nie chciała
się uczyć,jednak dzisiaj miała zamiar dobrze przyłożyć się do
biologii.Wróciła do domu.Magda jak zwykle siedziała na
komputerze.Jola rzucając plecak w kąt wzięła rolki i pomaszerowała do
parku.Tam mogła oderwać się od rzeczywistości.Jazda na nich było jej
pasją.Jeżdżąc tak, przez przypadek wpadła na grupkę chłopaków.Wśród nich
był Kamil.
- Sorki.Nic Wam nie zrobiłam?
- Spoko luz.Na szczęście nie. – powiedział niebieskooki blondyn.
- O Jola.Hej.
- Siemka Kamil.
- Jak tam,nauczyłaś się już?
- Oczywiście.Szybko przyswajam wiedzę,więc to żaden problem.
- To fajnie.Ja już muszę zmykać,bo jutro test z anglika i w ogóle.Do zobaczenia.
-
No hej. – powiedziała.I dopiero teraz dotarły do niej słowa,jakie
wypowiedział Kamil.Test z anglika.Niewiele myśląc pojechała do domu.To z
przyswajaniem wiedzy to był blef.Jola miała problemy z nauką.Aby
nauczyć się na sprawdzian musi posiedzieć nad książkami dobre dwie
godziny.Zbliżała się godzina siedemnasta.Dziewczyna dopiero teraz
usiadła do zadania.Zanim napisała wypracowanie na polski na temat
twórczości Jana Kochanowskiego minęła dziewiętnasta.Zjadła
kolację,wzięła prysznic i do godziny dwudziestej trzeciej ćwiczyła czasy
z języka obcego.W między czasie pisała sms’y z koleżankami.Każda żaliła
się na swojego chłopaka.Tylko ona jego nie miała,jednak była
szczęśliwa.W końcu singielka,to niezależna.
Następnego dnia w szkole na biologii pani Barańska sprawdziła efekt korepetycji Kamila.Wywołała Jolę do odpowiedzi.
- Droga panno nie uczyłaś się, prawda?
- Uczyłam, tylko z tego stresu zapomniałam.
-
Właśnie widzę. Jedyneczka,moja droga.Po raz kolejny. – w tej właśnie
chwili nastolatka zrozumiała,że nie nie poradzi sobie bez tych
korepetycji.To był dla niej jedyny ratunek,aby zaliczyć biologie.Zaraz
na przerwie zaciągnęła Kamila na bok.
- Słuchaj Kamil, ja
chciałabym,abyś jednak udzielał mi tych korków.Mam nadzieję,że jeszcze
nie zmieniłeś decyzji i jest to nadal aktualne.
- Spoko laska.Dzisiaj o 15 u mnie.
- Oka.Na pewno będę.
Zaraz
po rozmowie do Kamila dołączyła Maja.Długo o czymś rozmawiali.Jak
zwykle Miss i Mister szkoły zawsze mają wspólne tematy.Nawet takie za
ile i na jakiej ulicy kupili swoje Nike.
Tymczasem Magda wracała
do domu ze swoim kolegą Bartkiem.Bardzo się lubili,jednak ona w sercu
miała wyłącznie Kacpra.Był dla niej wszystkim.Bartek o tym
wiedział,dlatego trzymał dystans.Kiedy Jola wróciła do mieszkania
zastała Bartka i Magdę bijącego się poduszkami.
- Głuptasie! -
- Ja głuptas?A masz poduszką. – tak było co chwila.
Nie chciała im przeszkadzać,więc udała się do swojego pokoju.Tam szybko
się spakowała,poprawiła make -up i poszła na korki.Trafiła na ulicę 3
maja.Przed nią stał duży blok.-Pewnie to tu.-pomyślała.Nacisnęła na
domofon.Tam odezwał się głos Kamila.Nastolatka weszła na ostatnie
piętro.Zadzwoniła do drzwi.Otworzył jej wysoki brunet.Wyglądał na
starszego.
- Elo.Ja do Kamila.Jest może?
- Kamil jakaś laska do Ciebie.
- Czekaj za chwilkę będę. – dziewczyna popatrzyła na zegarek.Jest przed czasem.Musi poczekać.
- To siadaj.Napijesz się czegoś?
- Soku. – powiedziała z uśmiechem. – A tak, to ja Jola jestem.Koleżanka z klasy.Miło mi.
- Dawid.Starszy o dwa lata brat.Słyszałem,że mój „mądry” braciszek będzie Ci korków udzielał.
- Zgadza się.
- Tylko uważaj,bo w towarzystwie tak ładnych dziewczyna zaczyna się jąkać.
- Nie bazuj! Naprawdę?
- A założysz się o wypad na ciastko?
- Dobra stoi. Przebite.
- O czym gadacie? – do kuchni wszedł Kamil.
-
O szkole – odpowiedział Dawid puszczając oczko do Klaudii. – No to
idźcie się uczyć.Miłej nauki.A oni zrobili tak jak Dawid kazał.Zamknęli
się w pokoju,wzięli książki do biologii i rozpoczęli wykład.
~ Tyśka ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz