Music

wtorek, 28 kwietnia 2015

Miłosna zagrywka roz. 6

- Co tak długo? – zapytała pani Janina,widząc we drzwiach dwójkę swoich dzieci.
- A bo Monika spotkała swojego kolegę ,tego co ją przywiózł kiedyś.On mnie poznał z samym Nowakowskim i Wojciechem Gradowskim ! – mówił podekscytowany maluch.
- To dopiero musiało być przeżycie – pogładziła włosy syna matka – A teraz zmykaj pod prysznic i marsz do łóżka,bo jutro szkoła.
Chłopak posłusznie wykonał polecenie rodzicielki. Monika usiadła na krześle.Oczy same jej się zamykały,ale zapach gorącej czekolady postawił ją na nogi.
* * * * *
Łukasz otwierał mieszkanie.Był w bardzo dobrym nastroju z dwóch powodów:pierwszy to wygrana meczu,a drugi ,że od półtora roku na luzie rozmawiał z dziewczyną i dostał od niej buziaka na pożegnanie.Odkąd zostawiła go Patrycja nie potrafił zagadać do lasek.Bał się ,że po raz kolejny się sparzy.Kilkadziesiąt minut po dotarciu do domu postanowił się położyć.Wyłączając nadający telewizor zahaczył ręką o dokumenty leżące na szafce. Z podręcznego kalendarza wypadło zdjęcie.Na nim widniał on uśmiechnięty,tulący brunetkę o czekoladowych oczach.Wyglądali na szczęśliwych.
- To tylko wspomnienia. Nie ma już Ciebie.Nie ma już nas.Żegnaj. – powiedział mnąc zdjęcie i wrzucając je do kosza.
Krótko po tym czynie wrócił do łóżka i zasnął.
* * * * *
Pierwsze promyki słońca obudziły Monikę z przepięknego snu.Śniło jej się,że Rafał tuli ją do piersi.Jednak to był tylko piękny sen.Spojrzawszy na zegarek stwierdziła,że ma dużo czasu i nie musi się spieszyć z porannymi czynnościami.
Po ubraniu się,zjedzeniu śniadania i porannej toalecie poszła do szkoły.Wtorek był ciężkim dniem.Chemia,biologia,fizyka te lekcje czekały na nią od rana.
 Całą drogę do placówki szkolnej męczyły ją wydarzenia wczorajszego dnia.W myślach zadawała sobie pytania : „Dlaczego wczoraj go pocałowałam ?Przecież kocham Rafała.” Ale zaraz znalazło się usprawiedliwienie ” Byłam pod wpływem emocji,nie wiedziałam, co robię "Stała pod klasą i czekała na nauczycielkę.Po kilku minutach przyszła i otworzyła klasę.Uczniowie pozajmowali miejsca.Na biologii Monika siedziała z Emilką.To dobra uczennica.Dziewczynie zawsze podobały się jej ciemne jak kawa włosy.Każdego dnia miała z nich zrobionego warkocza,który opadał na jej białą jak mleko cerę.
- Otwieramy ćwiczenia i robimy powtórzenie wiadomości.Pod koniec zajęć wszystkie mają się znaleźć u mnie na biurku.Ocena będzie na czerwono. – mówiła Pani Zatorska.
- No to będzie baniak. – zwróciła się Monika do koleżanki z ławki.
- Nie będzie.Uczyłam się to, Ci pomogę.Ty  wytłumaczysz mi temat wypracowania z polaka.Nakierujesz mnie na jakie myśli mam zwrócić uwagę.
- Oka.To gra gitara.
- Wy,dwie brzydkie z tyłu zamknijcie swoje mordy,bo skupić się nie mogę. – odezwała się Kaśka,klasowa miss.
- Sądząc po Twojej mordzie – to cegła. – odgryzła się Monika.
- Ale jej dogadała,aż panna  „różowe tipsy ” strzeliła buraka. – skomentowali chłopaki,siedzący za Kaśką.
- Cisza ! – rozmowę przerwała pani Zatorska – Bo zaraz jedynki powpisuję !
Po ostrzeżeniu w całej klasie zapanowała cisza.Każdy wiedział,że z chemiczką nie ma żartów. Nikt nie odważył się z nią zadrzeć.Kosa jakich mało,ale za to świetnie wykładała.
Dzisiejsze godziny lekcyjne Monice mijały bardzo szybko.Zanim się obejrzała już była przerwa przed ostatnią lekcją.
Jak każdą przerwę spędzała w towarzystwie chłopaków,a szczególnie jednego – Maćka.
- Co byś zrobił,gdyby jednego dnia dziewczyna kompletnie Cię olewała,a podczas kolejnego spotkania dała Ci całusa w policzek ? – zapytała przeżuwając  kanapkę z serem.
- Gdyby to byłaś Ty, to bym się tym nie przejął,bo wiem,że już kogoś olewasz to na maxa. – odparł
- Jak Ty mnie dobrze znasz. – pochwaliła go -  Do niczego by nie doszło,gdyby Marek mi się nie zgubił.Zresztą robiłam to tylko ze stresu,emocje mnie poniosły,to wszystko działo się tak szybko.
- Nie musisz się tłumaczyć.
- Przecież wiesz,że Tobie mogę wszystko powiedzieć.  – złapała go za rękę – Jesteśmy przyjaciółmi od 4 klasy podstawówki. – uśmiechnęła się.
- Wiem i nie martw się, będziesz dziewczyną Rafała.Ja już  o to zadbam. – oznajmił z uśmiechem
- To mi się podoba – przybiła mu piątkę – A teraz chodź ze mną do szafki po książki – powiedziała pogodnym głosem.
- Musisz iść sama.Ja mam coś jeszcze do załatwienia – mrugnął tajemniczo
- Jak chcesz.Spotkamy się pod klasą.
- Oka.
* * * * *
Otworzyła szafkę.Kilka minut potrzebowała by znaleźć podręcznik,ćwiczenia i zeszyt.Zamykając ją przemówił do niej znajomy głos
- Elo.
- Elo,Daniel .
- I co zastanowiłaś się już? – zapytał patrząc jej prosto w oczy i pokazując swoje białe niczym śnieg zęby.
- Nad czym?
- Czy chcesz jeździć ze mną.
- Jakoś nie miałam czasu się zastanowić .Dzięki za propozycję,ale chłopaki mnie potrzebują.
- Spoko.Zwłaszcza,kiedy team się rozpada.
- O czym Ty mówisz? – zapytała zaciekawiona .
- Uuups,to Ty jeszcze o niczym nie wiesz? – powiedział,nie ukrywając zdziwienia – Jego niunia zakazała mu jeździć,a on rzucił deskę,jako dowód jego miłości do niej.
- Nie bazuj ! No to ekipa mi się rozpierda**. Muszę iść już na lekcję, dzięki za info. -pożegnała się i pobiegła co sił w nogach po schodach.
- Bay,mała. – powiedział, poprawiając plecak z Nike. 
* * * *
Po 45 minutach języka polskiego zadzwonił dzwonek.
Monika spakowała książki i wyszła z klasy.Była zła na siebie,że nic nie zauważyła.Maciek zawsze usprawiedliwiał Rafała,kiedy nie było go jak jeździliśmy.”Bo to mu mama zachorowała”,” Idzie do kina” . Ostatni raz był,nawet tego sobie dziewczyna nie może przypomnieć.”Dupek,palant,buc,cwel” powiedziała  w myślach kilka określeń Rafała jakie w tej chwili przychodziły do głowy.Wyszła z budynku.Jej pełne nienawiści oczy ujrzały znany samochód.Szła dalej.Z każdym krokiem,który ją przybliżał do samochodu uświadamiała sobie,że to BMW Łukasza.
- Co Ty tutaj robisz? – zapytała,kiedy on otworzył szybę.
- Jak to co? Czekam na Ciebie.  – mówił uśmiechając się. – Przecież dzisiaj mamy trening.Wsiadaj – otworzył jej drzwi.
- Skąd wiedziałeś o której kończę?
- Marek o wszystkim wie. – To co jedziemy?
- Jedziemy – oznajmiła, zapinając pas.
* * * *
- Gotowa? – zapytał Łukasz,kiedy Monika pojawiła się na hali.
Miała na sobie biało – zielony dres.
- Zwarta i gotowa – oznajmiła.
- Dres pod kolor drużyny – zauważył siatkarz.
- Nawet nie wiedziałam. – powiedziała odbijając piłkę. – To od czego zaczynamy?
- Może od rozgrzewki?
- Oka,trenerze.
Po 10 rozgrzaniu się rozpoczęli naukę.Zabawa przy tym była świetna,bo Monika nie mogła za żadne skarby odbić piłki,ale dzięki Łukaszowi jej się to udało.
- To teraz,skoro już umiesz odbijać przejdziemy do serwowania. – mówił
Z początku uczennicy to zagranie także nie wychodziło,ale trening czyni mistrza.
- Kuźwa ! – krzyknęła zdenerwowana. – Nie wychodzi mi to !
- Daj rękę.- powiedział, po czym chwycił jej delikatnych dłoni,aż dreszcze przeszły po jego plecach.
Posłusznie wykonała polecenie.Był tak blisko niej,że jego oddech czuła na szyi.Serce biło jej jak młotem,ale nie wiedziała dlaczego.
- Teraz podrzucamy piłkę i uderzamy. – mówił spokojnie.
Te ich wspólne sprawiały,że dziewczyna czuła się jakby znajdowała się w skrzydłach anioła.Ta chwila mogłaby trwać wiecznie.
- Udało się – szepnęła,kiedy piłka znajdowała się po drugiej stronie siatki. I nie wiedząc czemu pozostała w ramionach Łukasza. Czuła,że tu jest bezpiecznie.
- Brawo ! No widzisz,jak chcesz to potrafisz. – pochwalił siatkarz.
- To chyba nie było moje zagranie,tylko nasze – odparła z lekkim uśmiechem jednocześnie odrywając się od jego umięśnionej sylwetki.
- Niech Ci będzie,nasze – rzekł
- O matko ! To już tak późno – zmieniła temat.Na jutro mam oddać wypracowanie z polaka. – histeryzowała wychodząc z hali.
- Dasz radę – uspokoił ją. – A teraz wsiadaj do samochodu,bo zimno się zrobiło. – powiedział otwierając jej drzwi czarnego BMW.
* * * *
No ja jak się podoba rozdział? Czekam na opinię w komentarzu, Pozdrawiam  całus

~ Tysia ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz