Music

wtorek, 28 kwietnia 2015

Miłosna zagrywka roz. 8

Po zakończonym meczu udała się do domu.W drzwiach spotkała Marka.Promieniowała.Jej sny się spełniły.Na każdym kroku wybuchała szczęściem.
- Elo – powiedziała.
- Wygrałyście mecz? – zapytał
- No ba.
- Właśnie widzę.
- Gdzie mama?
- Siedzi w kuchni i pije kawę. Jakby coś to ja jestem na boisku.
- Oka.
Dziewczyna przywitała się z matką i pobiegła do swojego pokoju.Z szafie znalazła rurki i bluzkę ze śmiesznym nadrukiem.Postanowiła ubrać się dziewczęco.Nie tak jak zwykle : bluza z kapturem i rozszerzane jeansy.Włosy uczesała w kucyka na bok.Malować się nie potrzebowała.Na nogi założyła niebieskie trampki.Efekt był nadzwyczajny.W całym zestawie zbiegła do kuchni,by pokazać się matce.
- No i jak? – zapytała kręcąc się wokół własnej osi.
- Pięknie córuś wyglądasz. – pochwaliła. – Co bądź kto sprawił taką zmianę? – Czyżby był to wysoki,wysportowany blondyn o niebieskich oczach jeżdżący czarnym BMW? – zapytała.
- Nie mamuś.To nie Łukasz.Chociaż w pewnym sensie to jego zasługa.To dzięki niemu stałam się bardziej otwarta,pewna siebie.On nauczył mnie wygrywać z własnymi słabościami.Można powiedzieć,że to taki bliski przyjaciel.Ale jest ktoś,kto skradł moje serce i tym kimś nie jest Łukasz.
- Maciek?
- Ojj.Znowu pudło. Maciuś to przyjaciel i super kumpel.Moim chłopakiem jest Robert.
- Ten Robert?
- Tak,ten.
- Tak się cieszę,że masz kogoś.
- Ja też mamo,ale muszę już iść – powiedziała spoglądając na zegarek – Łukasz nie lubi jak się spóźniam.Pa
- Papa.Baw się dobrze.
* * * *
Zbliżała się 19.Łukasz czekał.
- Coś podać? – zapytała kelnerka.
- Poproszę cappuccino i szarlotkę.
- Dobrze – zapisała i podążyła w stronę baru.
W tej właśnie chwili w drzwiach kawiarni pojawiła się Monika.
Chłopak nie wierzył własnym oczom.Wyglądała przepięknie.
Jej zmysłowe usta sprawiały,że nie mógł nic powiedzieć,głowa była pusta.
- Hejj. – pocałowała go w policzek. – Ten gest sprawił,że powrócił na ziemię.
- Hej.Pięknie wyglądasz.
- Dzięki. – powiedziała, pokazując swoje proste,białe zęby.
Zaraz przyszła kelnerka i przyniosła podwójnie zamówienie.
- Dla zakochanych serwujemy podwójnie – oznajmiła miło.
- Ale My nie jesteśmy parą. – poprawiła szybko Monika.
- Przepraszam – mówiąc,spuściła wzrok.
- Nic nie szkodzi. – Łukasz próbował załagodzić pomyłkę.
- Ja i tak zamówiłabym to samo – pocieszyła ją Monika.
Kelnerka odeszła.
Znajomi zaczęli pić kawę.Rozmawiali o meczu,Piotrku.Uśmiechali się do siebie,wyglądali na szczęśliwą parę,ale tylko przyjaciele
- Ubrudziłaś się – powiedział.
- Gdzie? – zapytała.Jej oczy świeciły niczym lampki na choince.
- Tutaj. – ręką musnął jej ust.Nastała chwila ciszy.Wpatrywali się w swoje oczy.Już chciał ją pocałować,ale szybko zaczęła mówić.
- Mam dla Ciebie wiadomość.Mówię Ci to,pierwszemu,bo jesteś mi najbliższym przyjacielem.No może drugiemu,pierwsza była  mama.Otóż jestem z Rafałem! – oznajmiła. – Nawet nie wiesz jaka jestem szczęśliwa.
- To.
- Co? Nie cieszysz się? – zapytała.
- Nie znam słów,by wyrazić to co czuję. – powiedział z lekkim uśmiechem,chociaż jego serce płakało.
- Dziękuję Ci. – przytrzymała go za rękę.
- Za co?
- Za to,że jesteś przyjacielu.Ty mnie nauczyłeś cieszyć się życiem.
- Po to jestem. – ścisnął jej dłoń coraz bardziej.
- Przepraszam Cię Łukaszku,ale muszę już wracać.Chcę jeszcze pomóc mamie,bo ostatnio się źle czuje.
- Dobrze. – wstał i zapłacił za zamówienie. – Podwieźć Cię może?
- Dzięki,ale nie.Przejdę się.Od dzisiaj niczego się nie boję.
- Do zobaczenia.
- Papa.
On także wyszedł z kawiarni.Jedyne co mu zostało,to przyjaciel.Wybrał numer Piotrka.
- No witam.
- Elo.Przyjeżdżaj do Warki.Muszę się napić.
- Co,aż tak źle?Odmówiła?
- To nie rozmowa na telefon.Mam zajebiste** doła.Przyjedź bo odechciało mi się żyć.
- Za 10 minut będę.Czekaj tam na mnie.


~ Tysia ;* 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz